|
Ta bardzo widowiskowa i efektowna dziedzina cyrkowa
wymaga wyjątkowego skupienia, koncentracji oraz bardzo dużego wyczucia
własnego ciała. Sekretem chodzenia po linie jest doskonałe wyważenie
równowagi poprzez odnajdywanie w każdej pozycji środka ciężkości i
wewnętrznego balansu. Do wykonywania popisów na znacznych wysokościach
linoskoczkowie trzymają w ręku drążek, żerdź lub tyczkę. Dzięki tym
przyrządom punkt ciężkości ciała przesuwa się na wysokość uda, wówczas
nawet, gdy górna część ciała przesunęła się nagle w bok, równowaga
zostanie zachowana, bo wykorzystując ciężar drąga wystającego też
znacznie w bok, można wyrównać każde boczne odchylenie. Linoskoczkowie,
a szczególnie kobiety, manipulują też często parasolką.
Powstaje pod
nią coś w rodzaju poduszki powietrznej amortyzującej odchylenia w bok.
Na napiętej linie, sporządzonej z twardego drutu, a przez to mogącej
działać jak sprężyna, wykonuje się również salta z drążkiem w
określonym tempie, z siadaniem i powstaniem. Bywały także skoki przez
stoły ustawiane na linie, a niektórzy z akrobatów nosili drewniane
trzewiki ze specjalnym wyżłobieniem do posuwania się po linie.
Akrobatyka na linie była bardzo popularna w czasach średniowiecza,
gdzie często prezentowana była na rynkach podczas jarmarków. Grupa
prowincjonalnych linoskoczków zafascynowała Goethego, który opisał ich
w książce ,,Lata nauki Wilhelma Meistra". W kunszcie linoskoczków
dojrzał Goethe humanistyczne treści, które wyraził w ten sposób:
,, Jak piękne i wspaniałe byłoby dla ludzkości, gdyby jej moce duchowe
i siły twórcze mogły wykrzesać z siebie choćby cząsteczkę owych
namiętności, harmonijnych współdziałań i zapierających dech w piersi
determinacji, jakie bywają udziałem ludzi, którzy mają zręczne ciało i
czynią z niego wszechstronny użytek"
Ta starsza od samego cyrku i jedna z najstarszych w świecie dyscyplin akrobatycznych powstała - zdaniem Kuzniecowa -
najprawdopodobniej przed naszą erą w Chinach. Na staroegipskich
sarkofagach wyryte były wizerunki linoskoczków. W Grecji pokazywano
tańce na wężach napełnionych wodą na cześc boga Bachusa. Sprężyste
węże zwiększały siłę skoku, podobnie jak trampolina. Potem zastąpiono
je linami, które rozpinano coraz wyżej. Ludzie z Kupikos byli
pierwszymi i podobno najzręczniejszymi linoskoczkami przesuwając się po
linie z drążkami. Aby uchronic głowę zakładali skórzane kaptury lub
czapy. W Rzymie ponieważ lina była umieszczona dośc wysoko, Marek
Aureliusz kazał kłaśc na ziemi materace, a później rozpinac siatki.
Linoskoczkowie chodzili też na koturnach, wyciągając z urn gałązki
oliwne.Niektórzy linoskoczkowie ubierali się i rozbierali na linie,
strzelali z łuków, nosili na ramionach dzieci, stawali na głowie,
klękali itd.
W starożytnej Galii popisywał się pewien azjatycki linoskoczek,
mając do ud przyczepione sztylety i idąc po linie na szczudłach. Po
upadku Rzymu to właśnie w Galii sztuka linoskoczków stała się wielkim
widowiskiem ludowym. W średniowieczu nie można było sobie wyobrazic
jakichkolwiek świat targowych i dworskich bez ich udziału. We Francji
patronowali im królowie, jak np. Karol V ( 1364-1380). Cały Paryz
zachwycał się napowietrzną akrobatyką. Dwie liny przymocowano z wiezy
Notre- Dame do dachu zamku jedną , a drugą do najwyższego przęsła mostu
Saint- Michel.
Bardzo sławni byli linoskoczkowie w Saint- Germain, którzy byli główną atrakcją jarmarku w tym mieście.
Pierre Bonet opisywał pewnego Turka, który w Neapolu, bez pomagającej
mu utrzymać równowagę żerdzi, spacerował po linie rozciągniętej na
wysokości piątego piętra.
Linoskoczkowie przechadzali się też po linie w zbrojach albo nieforemnych butach drewnianych. We Francji nazywano ich ,,Funambules aeriens". Pod koniec XVIII w. powstał ich teatr w Paryżu.
Również w Londynie występowali linoskoczkowie. W 1547 roku na
cześc Edwarda VI akrobata wykonał bardzo oryginalny skok w powietrzu;
przywiązał sobie do nogi jeden koniec liny, drugi zaś umocował do innej
zawieszonej wysoko, potem skoczył w przepaść, ale po chwili, dzięki
dużej sile odrzutowej liny , do której był przyczepiony, wylądował znów
obiema nogami w miejscu, gdzie wcześniej stał.
Akrobaci balansujący na wysokiej linie między wieżami kościołów a
dachami ratuszów bywali podczas targów, jarmarków, świąt kościelnych,
odpustów główną bodaj atrakcją, a swoje występy zapowiadali zwykle na
ulotkach lub na afiszach rytych w drewnie. Dla władz miejskich,
wydalających zezwolenie na pokazy, pozostawali lekkomyślnymi i
niebezpiecznymi ryzykantami, którzy wyłudzali z publicznych kas
pieniądze, będąc stałym zagrożeniem dla moralności społecznej.
Jest wiele ciekawych opowiastek związanych z linoskoczkami. Jedna z
nich jest fragment albumu o linoskoczku Kolterze napisanym przez poetę
Karla von Hotei:
,,Bóg
stworzył świat i każdej istocie przydzielił określoną właściwość. Ale
wtedy do boskiego tronu przystąpiły dwie dusze- poety i linoskoczka.
- Jesteśmy jeszcze bez przydziału - poskarżyli się Bogu
A on na to:
- Mylicie się, bo tobie, poeto dałem linię fantazji, a tobie linoskoczku fantazję liny"
Inną
historia opowiada o tym jak w 1818 roku odbywał się w Akwizgranie zjazd
monarchów Prus, Rosji i Austrii, którzy spotkali się z posłami Anglii i
Francji, aby przedyskutować zasady pokoju w Europie. W celu zabawienia
gości prezentowano pokaz chodzenia po linie Anglika Jacka Barreda .
Zaproszeni Anglicy byli zachwyceni twierdząc, że tylko Anglik potrafi
to uczynić. Wówczas król Prus Fryderyk Wilhelm kazał sprowadzić z Nysy
linoskoczka Wilhelma Koltera. Ostatecznie rywale spotkali się na linie,
i to w ten sposób, że kiedy Anglik przemierzał ją ku górze, Kolter
szedł mu naprzeciw w dół. Anglik i Niemiec spotkali się na środku liny
i żaden z nich nie chciał przed drugim ustąpić. Wówczas Kolter udał, że
chce Barredowi wyrwać z rąk drążek. Anglik się przestraszył i ukląkł, a
Kolter przeskoczył przez jego głowę i bez tyczki ukończył chód.
Linoskoczkowie tworzyli w cyrku swoistą arystokrację
Danowicz przedstawia sylwetki najbardziej znanych w historii cyrku linoskoczków .
Założycielką pierwszego teatru linoskoczków na Boulevard du Temple w
Paryżu była Madami Saqui. Marguerite-Antoinette Saqui urodziła się w
roku 1777 w Agde na południu Francji. Była córką znanego gimnastyka-
akrobaty Jeana- Baptiste Lalanne. Mała Saqui, uczennica Hiszpanki
Malepo z Sewilli, debiutowała w Tours jako ,,Belle Nini" na linie bez
drążka. Sztuki tańca na linie uczyła się też od Foriosa , który namówił
ją do niebezpiecznego skoku ponad ogniem. Wkrótce zaczęła występować w
Cyrku Olimpijskim, gdzie bardzo szybko zyskała olbrzymią popularność.
Gdy w roku 1810 Napoleon brał ślub z Marią Ludwiką, Książe Borghese
wydał na część cesarza w Neuilly wielkie przyjęcie podczas, którego
Saqui miała wystąpić na linie. Ale zbyt szybko rozpalono sztuczne ognie
i zanim akrobatka dotarła do końca liny pochłonęły ją płomienie. Saqui
mimo grożącego jej poparzenia, kontynuowała popis. Dopiero kiedy
znalazła się znów na ziemi straciła przytomność.
Saqui pokazywała się przeważnie w rzymskim hełmie z pióropuszem na
głowie, a ubrana była w wełniany trykot i aksamitny kaftan - surdut
nabity cekinami. Nie była piękna, a sylwetkę miała bardziej męską niż
kobiecą, odznaczała się silna muskulaturą, a także wyjątkową pewnością
siebie. Występowała na sznurze ukośnym, sięgającym wysokości 20m nad
ziemią. Stała się królową rozrywek cesarskich i z tego powodu była
przez władców specjalnie uprzywilowana. Zabawiała więc kolejno: Ludwika
XVI, przywódców rewolucji, konsulat i cesarstwo Napoleona, Ludwika
XVIII, Karola X, drugą republikę i Napoleona III.
Najwybitniejszym akrobatą- linoskoczkiem XIX w. był legendarny dziś już
Francuz Blondin, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Jean-Francois
Gravalet, urodzony w 1824 w Saint - Omer. Pochodził ze starej, XVII-
wiecznej rodziny francuskich linoskoczków. Zasłynął swoim przejściem na
linie ponad wodospadem Niagarą. Odważający się na podobny wyczyn
linoskoczek musiał dysponować nie tylko wszechstronnymi umiejętnościami
technicznymi, cudowną zdolnością adaptacji do wymagań chwili, lecz
równocześnie całkowitą wiarą w swoje siły i zupełnym brakiem lęku o
własne bezpieczeństwo. Metalowa lina po której przechodził Blondin
miała 3,25 cala średnicy, długość prawie 400 metrów i wisiała w
powietrzu na wysokości 65 m. Na tą okazję przyjechało kilka tysięcy
ludzi, którzy zajęli miejsce na wzniesionych po obu brzegach
trybunach.. Przejście nad wodospadem zajęło mu 19 minut. Po zejściu na
dół rozpoczęła się defilada ze sztucznymi ogniami. Potem jeszcze nieraz
Blondin przechodził nad Niagarą, dokonując przy tym cały szereg
sztuczek, m.in. smażąc na przenośnym piecyku jajka sadzone. Innym razem
poruszył widzów jazdą na welocypedzie po linie nad Niagarą, czyniąc to
z zamkniętymi oczami. Jednym z numerów ,jakie pokazywał Blondin był
spacer po linie drugą osobą na plecach wybierana pośród publiczności.
Podczas jednego z takich pokazów w Chicago zdarzył mu się niezwykły,
dość makabryczny przypadek. Ktoś zgodził się, aby Blondin przeniósł go
na plecach, maszerując jak zwykle po wysokiej linie. W dodatku człowiek
ten nie żądał za to żadnego honorarium, jak inni klienci Blondina.
Ale kiedy Blondin znalazł się nim na środku liny ten zaczął się
histerycznie śmiać. Zapytany o powód tej nieoczekiwanej zupełnie tym
miejscu radości, odparł linoskoczkowi: ,,Bo wyobrażam sobie, jaką
głupią minę pan zrobi, jak obaj spadniemy Najśmielej dół, Najśmielej
ten właśnie sposób obmyśliłem sobie odebrać życie!". Blondin odrzucił
wtedy drążek Najśmielej objąwszy najmocniej jak mógł niedoszłego
samobójcę, owinął go wokół siebie tak, że ten nie mógł się ruszyć i
zaczął powolutku posuwać się do przodu. Od tego czasu Blondin nigdy już
nie chciał nikogo dźwigać po linie
Najśmielej i najefektowniej przekroczyła linę na d Niagarą w roku 1876
piękna Maria Spelterini, pochodząca ze starego rodu linoskoczków i
jeźdźców, a miała wtedy zaledwie dwadzieścia trzy lata. Przed wejściem
na linę zarzucono pannie Spelterini na głowę i szyję gęsty welon i
zawiązano jej oczy. Po przejściu jednej czwartej dystansu przystanęła,
aby pozować fotografom. Jej balansowanie na linie trwało w sumie 11
minut. Wracała już z odkrytymi oczami, ale za to do tyłu. Powrót trwał
dłużej, bo prawie 25 minut. Spelterini pozostała wierna swojej pasji
bardzo długo. Występowała na linie ponoć aż do siedemdziesiątego roku
życia.
Wśród znanych rodzin linoskoczków znalazła się jedna rodzina
pochodząca z arystokracji, czescy rycerze Weizmann, którzy występowali
na arenie ze swoim rodowym herbem. Franz Nicolas de Wezmann stworzył
zespół linoskoczków, który przemierzał Europę przez ponad sto lat,
stanowiąc prototyp starej cyrkowej szkoły. Jego syn, Jean de Weizmann
uchodził za jednego z najlepszych linoskoczków wszechczasów, wykonywał
piruety bez drążka, salto mortale,
a także wspinał się po stromej linie na wieżę. Był bardzo szczupły i
ubierał się w klasyczny kostium dawnych linoskoczków, a więc w kurtkę
do pasa, obcisłe spodnie, krezę i beret ze strusim piórem. Nazywany był
,,szlachcicem z wosku".
Innym sławnym linoskoczkiem był ,,Djelmako"
Francuz Jacques Blanc, urodzony w roku 1855 w Marsylii. Występował on
pomalowany jak Indianin z wielkim pióropuszem na głowie. Wchodził już
na linę w wieku 10 lat, trzymając w ręku małą siostrzyczkę. W roku 1889
przeszedł po linie na wysokości 95 m, długi na 775 m port Villefranche,
a kiedy szedł Sekwaną, strzelał z armatki i puszczał piękne fajerwerki.
W roku 1910 spadł do morza nad Zatoką Aniołów na wysokości 80 m, bo w
nocy ktoś podpalił linę. Djelmako wyszedł jednak z tego wypadku bez
szwanku. W roku 1928, mając 73 lat występował jeszcze w Paryżu. W roku
!932 Djelmako zabił się jednak w gaskońskim miasteczku. Pozostaje
pytanie, czy rzeczywiście był to wypadek ,czy właśnie tak wielki
artysta postanowił odejść ze świata.
O Kankana Bombayo, drobnym, leciutkim Hindusie, pisał Thetrad, że
popisywał się na linie z gumy, bardzo skocznej , wykonując podwójne
salto do tyłu i spadając na nią okrakiem . Bombayo wykonywał też podwójne salto do przodu i do tyłu z piruetami i bez drążka. Nazywano go ,,Skaczącym diabłem".
Kolejnym sławnym linoskoczkiem XX wieku był pochodzący z Australii Con
Colleano. Był bardzo pięknym mężczyzną o śniadej cerze. Ubierał się z
dużą elegancją, publiczność oczarowywał szerokim , rozłożystym
sombrero. Wkładał również strój toreadora, by tańczyć na linie bolero.
Colleano wykonywał na linie dwa salta do tyłu, ale finałem jego występu
był skok najtrudniejszy , bo do przodu.
Sławne tez były całe rodziny linoskoczków, jak Charini , czy Austriacy
z pochodzenia rodzina Knie. Zapewne jedna z najbardziej znanych rodzin
była niemiecka grupa Wallendów, szczególnie ich wyjątkowy wyczyn będący
jednym z najciekawszych numerów nowoczesnego cyrku, wielokrotnie
później kopiowanym i wzbogacanym emocjonujące elementy. Chodzili po
linie zespołowo tworząc dwupiętrowe piramidy. W 1928 podczas występu w
Waszynktonie drut nagle się rozplatał i zwisł w dół, gdy Wallendowie
znajdywali się w połowie drogi. Carl, wskutek szarpnięcia, upuścił
tyczkę, która spadła w kierunku ludzi z obsługi mających rozstawić
siatkę, którzy uciekli.W tym samym czasie spadł Herman, zdołał, jednak
schwycic drut ręką i zaczepić się o niego nogą. Joseph spadając również
spadając złapał drut. Carl także spadając w dół złapał się drutu, tak ,
ze zdołał jeszcze pochwycić nogami Helen. Przez kilka sekund cała
czwórka wisiała niebezpiecznie w powietrzu do chwili, gdy obsługa nie
rozpięła ponownie siatki
Przechodzenie po linie w niebezpiecznych warunkach i wyznaczanie sobie
coraz trudniejszych celów i zwiększanie ryzyka było wyzwaniem wielu
śmiałków, których wyczyny opisane są w Księdze Rekordów Guinness'a z
1977 roku.
A zatem najdłuższy spacer po linie, zawieszonej w poprzek wąwozu w
Clermont- Ferrand we Francji, a długiej na prawie 3,5 km, wykonał w
roku 1969 czterdziestotrzyletni Henri Rochetain, który pokonał tę
odległość w trzy godziny i dwadzieścia minut!
Innym rekordzistą został w 1974 Francuz, dwudziestoczteroletni Philippe
Petit, który przeszedł na linie wysokości prawie 350 m, rozpiętej
pomiędzy nieistniejącymi już wieżami World Trade Centem. Petit pokonał
te przestrzeń aż siedmiokrotnie w ciągu 75 minut.
Henri Rochetain ustalił jeszcze jeden rekord, który też wprawił w
zdumienie obserwujących go ludzi. Otóż spędził on na linie o długości
ponad 100 m, a rozpiętej na wysokości około 20m , w sumie 185 dni i
nocy w 1973
Fragment pracy Agnieszki Kwiatkowskiej pt. "Sztuka cyrkowa - sztuka ludzkich możliwości".
Autorka opracownia jest Klaunem (Klaunetką). Uczestniczy z innymi clownami w berlińskich trenigach klaunady.
Obecnie przygotowuje się do zajęć z w szkole cyrkowej w Brukseli na specjalizacji Pedagogika Cyrku.
|